"Jes­teś jak pa­pieros ,wiem że dla mnie nie od­po­wied­ni ,
mi­mo to da­jesz mi tę chwilę przy­jem­ności ,
która od­bi­je się na moim życiu."

"-Jes­teś szczęśli­wa?- za­pytał pat­rząc w bez­miar błęki­tu, ja­ki znaj­do­wał się w jej niebies­kich oczach.
-Tak..- od­po­wie­działa cicho, po­zos­ta­wiając w po­wiet­rzu dziką wątpli­wość, która osiadła niczym po­ran­na ro­sa na tra­wie.
-Ja­koś nie wierzę.- da­lej drążył te­mat, chcąc poz­nać prawdę, którą sądził, że ona uk­ry­wała między niewy­powie­dziany­mi słowa­mi.
-Jes­tem szczęśli­wa. Tyl­ko boję się. Po­wie­działeś mi o swo­jej przeszłości. Bo­gatej w różne doświad­cze­nia. Nar­ko­tyki. Bójki. Co­tygod­niowe wy­pady al­ko­holo­we. Ciągłe im­pre­zy. Pa­miętasz jak mówiłam, że nie chcę Cię zmieniać? Na­dal te­go nie chcę. Po pros­tu prze­raża mnie to, co ro­biłeś. ?dot­knęła pal­ca­mi je­go po­liczka, chcąc upew­nić się, że ją słucha. ?Musze pat­rzeć, jak za­bijasz się paląc pa­piero­sy. Ty i ta Two­ja prędkość.. Strach ogar­nia mnie, kiedy wra­casz do do­mu sa­mocho­dem. Kiedy Cię nie widzę, bo jes­teś ki­lomet­ry ode mnie, ćwiczę swo­je zaufa­nie, w wie­rze, że jed­nak mnie nie zdradzisz. Za­nim Cię poz­nałam.. Sa­mot­ność była moją naj­lep­szą to­warzyszką.
-Wo­lałabyś być sa­ma?
-Nie. Nie dzi­siaj. Może kiedyś mogłabym odejść. Może kiedyś byłoby mi łat­wiej. Dziś.. spójrz na mnie. Zna­lazłam przy To­bie szczęście. Chciałabym tyl­ko, byś prze­myślał so­bie to, co Ci po­wie­działam. Chciałabym, byś troszkę wy­doroślał. Wiesz, że nie mogę Cię do te­go zmu­sić. Bo nie czuję bym miała ta­kowe pra­wo. Ale może mógłbyś spróbo­wać pos­ta­wić się w mo­jej sy­tuac­ji.. Może wte­dy zro­zumiesz, co czuję…"

"Potrącił człowieka, roz­pro­wadzał nar­ko­tyki, na­zywał swo­je byłe szma­tami, kradł ze sklepów, miał pro­cesy w sądzie. A ja liczyłam, że się zmienił i będzie inaczej . Za­kocha­na w nim bez pa­mięci wy­baczałam mu wszys­tkie wpad­ki, żeby po­tem usłyszeć, że jes­tem szmatą ."

byłam dla niego za dob­ra .

przećpa­ny, bied­ny chłop­cze … wy­baczam Ci. 

Narkotyk

  • Mary- 'nar­ko­tyk' dlacze­go tak na niego mówisz?
  • Jane- bo gdy jest przy mnie, czuję się jak­bym była na ha­ju.
  • Mary- prze­cież nar­ko­tyki uza­leżniają, tak nie wolno!
  • Jane- no właśnie. uza­leżniłam się od mo­jego narkotyku.